Canon 5D mark III – recenzja praktyczna fotografa

Nowy Canon 5D mark III dla wielu fotografów zapewne będzie podstawowym narzędziem pracy, która zazwyczaj nie polega na fotografowaniu tablic testowych ani linijek z minimalnej odległości ostrzenia (oprócz oczywiście obiektywów makro… chociaż zlecenia na fotografie linijek trafiają się stosunkowo rzadko :) ). Skoncentruję się zatem na moich wrażeniach z rzeczywistego użytkowania tego aparatu przez ostatni tydzień – z punktu widzenia fotografa – natomiast ciekawscy miłośnicy podglądania pikseli w skali 1:1 będą jednak musieli poczekać na testy portali takich jak optyczne dpreview czy dxomark, które testują sprzęt w stałych warunkach przy ustalonej z góry metodologii – a testy nowego canona zapewne pojawią się na nich już niebawem (pewnie jak tylko wyjdą produkcyjne wersje oprogramowania do odczytu rawów z Canona). Oprócz wzmianki o wpadce z ostrością plików z Canonowego DPP mogę tylko powiedzieć, że oprogramowanie jest lata świetlne za jakimkolwiek oprogramowaniem do obróbki rawów pod względem interfejsu użytkownika i szybkości działania. Na szczęście rawy z 5D mark III z mainstreamowych wywoływarek obsługuje już LR 4.1 w wersji RC, beta testowa wersja Camera Raw oraz Aperture, na których będę się opierał przy ocenie plików.
(przy okazji – do oceny AF warto mieć Aperture, które pokazuje rozmieszczenie aktywnych punktów AF – pomocne przy ocenie trafności)

Recenzja ma charakter „ciągły” więc będę ją uaktualniał o kolejne spostrzeżenia i porównania z innymi modelami linii 5D oraz stosowne przykłady.

Zapraszam do lektury…

***

AUTO FOCUS

Myślę, że nie będę tu odosobniony w opinii: tak, AF jest kluczową uaktualnioną cechą nowej piątki i wreszcie działa tak jak powinien. Jest szybki, celny i można na nim polegać w najtrudniejszych warunkach bez konieczności używania wspomagania AF z lampy – co było znaną bolączką poprzednich modeli 5D. Mówiąc „trudne warunki oświetleniowe” mam na myśli oświetlenie na poziomie f:1/4 czas 1/125 sek oraz iso 3200 – 6400. Tak, starymi piątkami dało się tak fotografować, ale nie chodzi o to, że się da, tylko o wygodę użytkowania oraz pewność i powtarzalność wyników. Przy starych piątkach najlepszym wyjściem był bracketing ostrości oraz ciągłe (prze)kadrowanie ze względu na to, że w ciemnych pomieszczeniach sprawnie działał tylko punkt centralny wspomagany lampą IR. W Canonie 5D mark iii można polegać praktycznie na wszystkich punktach.

Pierwsze testy AF przy słabym świetle energooszczędnych żarówek zrobiłem przy okazji świątecznych spotkań: zdecydowałem się sprawdzić 3 obiektywy które starym piątkom sprawiały spore problemy w ekstremalnych warunkach: 50/1.2 L, 24/1.4 L mk II oraz starsze 100/2.8 macro (stosowane jako obiektyw portretowy). na 271 zdjęć 245 było ostrych praktycznie „w punkt”, a więc 90% skuteczność!!! Przy czym większość z tych 26 nietrafionych zdjęć byłaby używalna przy odpowiedniej obróbce (wyostrzenie + zmiana rozmiaru i inne magiczne sztuczki). Zupełnie przestrzelone były tylko 4 zdjęcia ze 100 macro (zapomniałem wyłączyć ogranicznik skali ostrości). Wynik wręcz doskonały w porównaniu ze starszymi piątkami i jak sadzę, bardzo wymowny.

Oczywiście taka skuteczność AF nie zrobi większego wrażenia na użytkownikach serii 1D czy nikonowych D700/D3 itp, ale dla fotografów dotychczas fotografujących 5D taki AF to skok w nadprzestrzeń (czy też warp speed : ) ) i przekroczenie granic najśmielszych marzeń :)

Osobiście najbardziej cieszę się z powtarzalności AF z punktami centralnymi 50L oraz z tego, że 24/1.4 ii trafia w punkt ze wszystkimi polami AF i nie ostrzy domyślnie na tło, do czego 5D mk ii zbyt często zmuszał ten skądinąd genialny obiektyw :)

Nie ma róży bez kolców czyli jeszcze kilka słów o AF 50/1.2L :)

Jest to jeden z moich ulubionych obiektywów, ale jednocześnie jeden z najtrudniejszych do opanowania. W skrócie: z 5D mk iii punkty centralne działają bez zastrzeżeń. Przy świetle słonecznym w dzień nie odczuwam dużej równicy w szybkości działania tej 50-tki z 5D mk ii vs mk iii, natomiast jest zdecydowane pewniej , nie ma tego lekkiego „zawahania” na końcu ostrzenia ze strony mechanizmu AF. Przy słabym świetle zestaw 50L + 5Dmkiii ostrzy zaskakująco wręcz szybko i pewnie w porównaniu z 5D mark II. Stare piątki lubiły mocno „przestrzelić” tym obiektywem – w nowym canonie nie zaobserwowałem tego nawet przy korzystaniu z bocznych punktów. Natomiast mam co do tych bocznych punktów pewne podejrzenia o niewielki aczkolwiek zauważalny front focus, co będę musiał jednak dokładniej zbadać. Najprawdopodobniej jest to jednak przypadłość konkretnego zestawu korpus-obiektyw – na targach w Łodzi bawiłem się takim samym zestawem z różnymi egzemplarzami oczywiście – i nie zauważyłem takich problemów. Serwis na żytniej właśnie potwierdził mi, że w razie konieczności mogą skalibrować ten zestaw pod każdy z punktów AF z osobna, więc w ostateczności serwis mam nadzieję, pomoże… co nie zmienia faktu że jest to dość uciążliwe przy sprzęcie tej klasy.

***

ISO w RAWach

Do ISO 1600 nie zauważyłem specjalnych różnic między starą a nowa piątką, więc znajdywanie ewentualnych rozbieżności zostawię portalom sprzętowym. To co mnie interesuje najbardziej – patrząc z perspektywy fotografii ślubnej, portretowej i ogólnie: korporacyjnej – to granica używalności wysokich ISO oraz ich praktyczne zastosowanie:
1. ISO 3200 można wyciągnąć nawet o 1,5 EV
2. ISO 6400 jest w pełni używalne
3. ISO 12800 jest używalne przy dobrej ekspozycji.

Oczywiście każdy fotograf ma trochę inną tolerancję na szum, wiec tutaj posłużę się już przykładem (światło mieszane: lampa+ zastane – energooszczędne żarówki):
wycinki zdjęć w skali 1:1, z domyślnymi ustawieniami LR 4.1 RC, 100 macro @ 1/160, f2.8, odległość chyba 2,3 metry (Canon nie zapisuje tego w exifie), strzelone w akcji, czyli lekko poruszone – samo życie :)

5D mark III ISO 12800 test, jpeg 1:1 LR 4.1 RC

(niedługo więcej zdjęć)

***

ERGONOMIA i UŻYTKOWANIE

Przy długich sesjach jest to właściwie kluczowa kwestia, zaczynając od „guzikologii” na wygodzie trzymania kończąc. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Nowa piątka pewniej leży w dłoni w porównaniu z poprzednikami, na co główny wpływ ma przeprofilowany korpus w okolicy przycisku AF-ON który jest lepiej dopasowany do kciuka oraz ogumowana klapka slotu kart pamięci. Odrobinę większa waga aparatu (100g) nie jest specjalnie zauważalna. Spust migawki jest zdecydowanie „żywszy” niż w starszej piątce, co w połączeniu z szybkim AF daje poczucie natychmiastowej wręcz reakcji aparatu. Nie mam teraz bezpośredniego porównania z serią 1 ani Nikonami, ale pierwsze wrażenie to: „jest ok”, przynajmniej na moje potrzeby. Zrozumiałbym jednak, gdyby fotografowie sportowi mówili odczuwalnej różnicy między 5Dmk iii a serią 1.

***

Interfejs i guzikologia

Najważniejsze przyciski pozostały na swoim miejscu, czyli spust, af-on, blokada ekspozycji, kółko nastaw z tyłu i joystick :)
Zmiany dotyczą przycisku on-off, przycisków podglądu zdjęcia i ogólnie menu oraz live view, a także – można by powiedzieć w końcu!!! – przycisku podglądu g.o., który jest teraz przydatny, szczególnie biorąc pod uwagę ogrom funkcji które można mu przypisać. Aha – kółko zmiany trybu fotografowania ma teraz blokadę :) Po szczegóły odsyłam jednak do instrukcji obsługi a skoncentruję się na tym co uważam za istotne zmiany.

1. przycisk podglądu głębi ostrości
YEAH! Canon nareszcie wziął przykład z Nikona!!! Niestety, pewnie potrzeba kolejnej generacji aparatów, żeby canon zorientował się że można do tego przycisku przypisać takie funkcje jak np chwilowe wyłączenie lampy błyskowej z zachowaniem wspomagania AF (chociaż w przypadku 5D mk 3 nie będzie dramatu, bo można po prostu wyłączyć lampę jednym ruchem bez praktycznego pozbawienia się funkcjonalności AF w słabym świetle, jak to miało miejsce w poprzednich piątkach) – mam nadzieje że może pojawi się jakiś firmware update…

Jednak, do przycisku można przypisać szybką zmianę trybu AF – single- servo lub też chwilową aktywnego zmianę punku AF. Osobiście chyba będe sie skłaniał ku pierwszej możliwości.

2. Dwa przyciski AF i joystick
Aparat można skonfigurować tak, żeby zarówno przycisk AF-ON jak i AE-lock odpowiadały za autofocus – teraz trick polega na tym, że można „zarejestrować” osobny punkt AF przypisany do konkretnego przycisku, czyli np: w AF-on używamy centralny a z AE-lock skrajny boczy – i mamy do nich bezpośredni dostęp bez konieczności zmiany czegokolwiek – myślę, ze będzie to jedna z moich ulubionych funkcji przy reportażu ślubnym… :)

Dodatkowo można tez skonfigurowaś joystick tak, żeby jednym naciśnięciem zmieniać aktualny punkt AF na centralny i odwrotnie – co w połączeniu z powyższym daje ciekawe możliwości bardzo szybkiej zmiany między 3 różymi punkatmi AF. Myślę, że w połączeniu z pomiarem matrycowym powiązanym z punktem AF mogą z tego wyjść ciekawe efekty, chociaż użytkownicy 1D mogą narzekać na brak spota powiązanego z af.

3. Podgląd zdjęć

kolejną genialną funkcją, której nie miały poprzednie piątki jest natychmiastowy podgląd zdjęcia przy 1:1, który jest powiązany z aktywnym punktem AF. Genialna funkcja która pozwala na bardzo szybką ocenę ostrości zdjęcia, pod warunkiem oczywiście, że nie przekadrowaliśmy zdjęcia po ustawieniu AF. Funkcję można przypisać do przycisku SET. Przyzwyczajenie do zmienionego interfejsu w porównaniu do starego 5D zajęło trochę czasu, ale ogólnie myślę, że jest to dobre rozwiązanie wbrew powszechnej opinii – kwestia przyzwyczajenia wg mnie.

4. Przycisk M-fn

Znowu brawa dla Canona, jednak od razu pojawia się pytanie „dlaczego dopiero teraz”? Podświadomie domyślam się oczywiście tego, że stoi za tym sztab marketingowy i strategii sprzedaży… zapewne stoi również za dosyć ograniczonymi możliwościami konfiguracji – tutaj Canonowi jeszcze daleko do Nikona, czy Hassela H, w którym praktycznie każdą funkcję można przypisać do każdego guziczka … :) no ale to taka ciekawostka…) Wracając do canona – ustawiłem sobie pod tym przyciskiem wyświetlenie siatki na matówce (o której za chwile). można też przypisać tu AE-lock oraz blokadę ekspozycji lampy.

praca na 2 różnych korpusach
zawsze wiązała się z pewnym utrudnieniem, a Canon przez zmiany położenia guzików w kolejnym modelach nie ułatwiał nam tego zadania… Powiem tak: zdecydowanie łatwiej pracować na zestawie 5D mk ii + mk iii niż na mk i + mk ii :) kombinacji mk i + mk iii jednak nie polecałbym… (przy rozwiązaniach typu reporter dual strap można się nauczyć – z lewej stary, z prawej nowy :)

***

Użytkowanie:

Dwa sloty Kart pamięci.

kolejne „nareszcie”. nad zaletami nie będę się rozpisywał. Każdy profesjonalny fotograf to doceni. Natychmiastowy backup wart jest każdej ceny :) – tutaj od razu odpowiem na pytanie, czy warto dopłacić do Canona 5D mk 3. Tak. Warto. Powiem więcej: ta funkcja jest nieprzeliczalna na pieniądze. I tutaj od razu trzeba zaznaczyć – tylko dla fotografów. Canon pokazał tutaj filmowcom środkowy palec niestety. Filmy nagrywane są tylko na jednej karcie…

Silent Drive Mode i dźwięk migawki

Canon tym samym stworzył doskonały aparat dla fotografa ślubnego. Cichy tryb wyzwalania migawki z pewnością będzie ulubionym trybem wykorzystywanym w kościołach.

Bufor pamięci czyli status quo i kilka niespodzianek

Przy zapisie na RAW 2 karty (iso 3200, CF Sandisk Ultra 30 MB/s – te szaro czerwone + SD sandisk extreme 45 MB/s) Po 14 zdjęciach w serii 3kl/s bufor lekko się zapycha – potem możemy robić ok 1/zdjęcie na sekundę. Zwolnienie bufora następuje po ok 12 sek. Przy CF 60 MB/s i SD 90 MB/s (oba sandiska extreme) sytuacja lekko się poprawia mamy 15 zdjęć a dalej jest podobnie, z tym że odpowiednio szybciej bufor się zwalnia przez co stracimy mniej potencjalnych ujęć.
Przy ISO 400 możemy wykonać odpowiednio 18 i 19 zdjęć w trybie 3kl/sek zanim bufor zacznie się zapychać co uniemożliwia komfortowe robienie zdjęć.

Czyli w zasadzie pod tym względem 5D mk ii oraz mk iii zachowują się bardzo podobnie. ALE… jak tylko włożymy do nowego nowego canona jedynie CF o prędkości 60 MB/s to nagle okazuje się że możemy zrobić aż 29 zdjęć zanim zaczniemy odczuwać zapchanie bufora… Co jest trochę irytujące – przy samej karcie SD osiągi spadają do tych obserwowanych dla zapisu na dwóch kartach… Niestety Canon nie popisał się tu zbytnio (Sorry, Filmowcy, znowu środkowy palec od Canona – szczególnie pod względem porównania cen szybkich kart CF i SD)

Seria 6kl/sek zapycha bufor po 2 sekundach, czyli mamy 12 zdjęć – 13 jest jeszcze wykonane z niewielkim opóźnieniem a potem mamy zdjęcie co ok półtorej sekundy – czyli najciekawiej nie jest…

Co ciekawe – dla mRAWów: 12 zdjęć w serii 3kl/s dla CF 30 MB/s + SD 45mb/s @ iso 3200 czyli mniej niż dla plików w pełnej rozdzielczości!!!
oraz 18-19 przy iso 400, czyli tutaj podobnie jak w przypadku RAW, jednak potem mRAWy pozwalaja na robienie po dwa zdjęcia w serii z ok 1,5 sek odstępami miedzy seriami.

Natomiast dla mRAW @ iso 3200 z kartą 60 mb/s po 50 zdjęciu w serii 3kl/s straciłem rachubę :) Dla 6kl/s po 14 zdjęciach bufor się zapycha i seria zwalnia do poziomu zbliżonego do trybu 3 kl/s.

Koniec końców, jako fotograf ślubny mogę żyć z takim buforem przy zapisie na dwie karty – w 5D mk II specjalnie mi nie przeszkadzał – tym bardziej przy pracy na dwa korpusy lub podczas sesji korporacyjno portretowych, ale rozumiem że hardcore’owi snap-shooterzy i fotografowie sportu mogą się czuć zawiedzeni…

Ciąg dalszy nastąpi … :)

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

l a n g u a g e